wczoraj rano pogoda rewelacyjna, o 8:30 pojechalam do parku
Wysiadłam , spojrzałam w niebo , piekne niebiesciutkie i ani jednej chmurki.
Właczyłam trzeci bieg i zrobiłam dwie około 3,5 km petle, w czasie 35 i 36 minut.
Potem na przystanek i do domu.
A ze miałąm jeszcze z 20 minut czasu to usiadłam na ławeczce,
Podjechał autobus i naraz sie okazalo ze mam problem ze wstaniem i chodzeniem , bo tak mnie boli tyłek,
W parku było duzo osób z kijami, niestety większośc chodzi zle, ale dobrze ze w ogóle chodza a nie siedzą w domu.
Duzo osób na rolkach i to w róznym wieku, oraz na rowerach, a takze biegających, truchtających czy chodzacych szybko ,
Najbardziej podziwiałam ludzi w wieku mojej mamy, wspaniali ludzie! podziwiam i chyle ukłony.
Chyba bede tam jezdziła co dwa tygodnie jak mąz bedzie spał po nocce.
Oby tylko pogoda dopisała.
teraz na dworze mokro, rozpadało się niestety wieczorem.
Dzisiaj ide do kontroli do chirurga, bardzo mi się nie chce, czuje sie dobrze, wczoraj zjadłam 5 sztuk frytek i nic mi nie było .
Ale chyba powinnam go zapytac czy mogłabym cwiczyc np na stepperze, rozciągac się, cwiczyc brzuszki, jezdzic na rowerze , a więc pojde to się dowiem co mi wolno.
Remont mozna powiedziec ze skonczony, tzn pokój powiększony, meble zbudowane, teraz jeszcze trzeba wszystko okleic ale kasy juz nie starczyło bo trzeba było kupic pralke, tak więc na razie musimy poczekac.
Ale werka juz sie tam wprowadziła, zabrała ciuchy z naszej wspólnej szafy i przeniosła się do siebie, mam teraz wiecej wolnego miejsca i bede miała porzadek jak przestanie mi w MOJEJ szafie bałaganic.
Buziaki