ZAREJESTRUJ »ZALOGUJ SIĘ »

Diety

"Diety Papilot": Zarejestruj się »   Moje konto »   Pomoc »

Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka

O mnie

Jestem internetowe zwierzę, i to od bardzo dawna. Pierwsze komputery własnoręcznie sobie składałam, tak zwane klony ajbiema. Czytywałam kiedyś namiętnie fantastykę, teraz jakby mniej. Lubię wyprawy rowerowe, baseny z nie za zimną wodą, żeglowanie po Cykladach, długie sexualne sesje, koszenie trawnika.... Ach, i jeszcze - byłam kiedyś, przez 3 lata, Pierwszą Damą polskiego Tomb Raidera. ______________________
_____________
Mam pamiętnik otwarty dla wszystkich. Nie ma potrzeby zapraszania mnie do znajomych. Jeśli ktoś chce mnie czytać i śledzić na bieżąco - to wystarczy dodać do ulubionych pamietników. Bo wśród vitaliowych znajomych chcę mieć tylko prawdziwych ZNAJOMYCH.

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 644250
Komentarzy: 11683
Założony: 16 marca 2009
Ostatni wpis: 21 maja 2012

jolajola1

kobieta, 50 lat, Warszawa

158 cm, 59.20 kg więcej o mnie


Postanowienie noworoczne: w wiecznej pogoni za stabilnym 55

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

kilogram to nic

21 maja 2012 , Komentarze (9)

kilogram to nic
to bardzo niewiele

ale
kilo w dół i kilo w górę to już się robi 2 kilo


zupki z nowalijek, pełno jarzynek pływa
młoda kapustka z młodą cebulką i z koperkiem
bez tłuszczu, bez zasmażek
więc niby nic
ale tak okropniście smaczne!


i tylko te pochłaniane ilości ....



EDiT

ps.1
oczywiście, że bez tłuszczu !
ale to przecież nie jest tak, że tuczą tylko kalorie od tłuszczu

ps.2
oczywiście, że na wadze widać ilość warzywek siedzących we mnie
ale one siedzą teraz codziennie

ps.3
nie moge sie powstrzymać od jedzenia zielonego
wczorajszego drinka przegryzałam łodyżką koperku, a noca wczesną zrobiłam sianokosy rzeżuchy





Dodaj komentarz

myk nr 4

19 maja 2012 , Komentarze (6)

waga o późnym poranku - 58,7
kocham ten stan !


a poza tym:
córczę mocno cierpi 3 dobę po extrakcji dolnej ósemki
od wczoraj wieczora jest Stasiek ! (na powitanie po prawie 3 tygodniach z rozpędu i z odbicia wskoczył mi w wyciągnięte ramiona)
pogoda znowu zaczyna być rowerowa
lewy kciuk, ten powypadkowy, wciąż niesprawny, lewej przerzutki nie mam mocy zmienić - ale trudno, najwyżej będę jeździła całkiem po płaskim

a poza tym 2:
wyrosła mi nowa rzeżucha
bazylia ma taaaakie wielki liście
a młoda kapusta jest taaaka pyszna!
Dodaj komentarz

słomiana wdowa swoją słomianość chciała ...

17 maja 2012 , Komentarze (14)

słomiana wdowa (na dni kilka) swoją słomianość chciała uczynic znośniejszą dla serca i dla umysłu
za dużo zjadła
(nie był to kompuls, tylko najnormalniejsze obżarstwo, żeby załatać smutne dziury w duszy)
za dużo wypiła
(%% duszy nie uleczą, one tylko chwilowo pozwalają łatwiej znosić ból istnienia)


dzisiaj na wadze widok idealnie paskowy
a przedtem były przecież takie śliczne stany poniżejpaskowe
boli brzuch z wczorajszego przejedzenia
objawów kaca brak




ps.
wczoraj był 3 dzień kolejnej rehabilitacji ostrogowej, a (wiem już z doświadczenia) trzeciego i czwartego dnia zaczyna mocno boleć . . .
nie mam watpliwości, że do popełnienia wczoraj grzechu głównego (nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu jest przecież jednym z 7 grzechów głównych) na pewno przyczynił sie ból stóp, okropny, chwilami uniemożliwiający chodzenie po domu
Dodaj komentarz

trochę wiecej niż myk nr 3

16 maja 2012 , Komentarze (17)

waga nie spadła od wczoraj
jest taka sama to znaczy (hehe) wciąż poniżejpaskowa
ale nic dziwnego
mam w sobie truskawki oraz pierwszą w tym roku młodą kapustkę z koperkiem

było superhiper MNIAM  !!




i mam w sobie DUMĘ  - ona też swoje waży
DUMĘ z wczorajszego dnia
W pierwszym urzędzie chciano mnie potraktować jako kłopotliwego petenta, że dokumentów nie ma, że proszę za 2 tygodnie. Że muszą mówić samodzielnie osoby zainteresowane czyli własciciele, ale nie ja.
Było tak do czasu, aż trzymając w ręku kartkę druku słodkim głosem zapytałam, gdzie mam zostawić skargę na niedopełnienie obowiązków służbowych (niepowiadomienie właścicieli o planowanej zmianie) oraz o niedotrzymaniu terminów wynikających z KPA. Dwa największe grzechy urzędnika. Przy czym poinformowałam, że na razie jeszcze nie zakładam złej woli i działania z premedytacją.
Były zdumione oczy i popłoch. Poproszono o konkrety.
Proszę bardzo:
Kiedy był robiony operat geodezyjny?
Czy poinformowano wszystkich właścicieli działek o odbywających się pracach nad operatem?
Na jakiej podstawie zmieniono przeznaczenie istniejącego budynku gospodarczego?
Kto personalnie podjął tę decyzję?
Dlaczego nie powiadomiono właścicieli działki o planowanej zmianie statusu istniejącego budynku?
Dlaczego nie powiadomiona akurat tych jednych właścicieli tej jednej działki o terminach na zgłaszanie zastrzeżeń do operatu?
Dlaczego, skoro gmina przyjeła operat 1 marca, o zmianie poinformowano właścicieli tej jednej jedynej działki dopiero po 4 kwietnia i to w formie niekorzystnej zmiany podatku gruntowego, grożąc przy tym finansowymi karami administracyjnymi.

.... w tym momencie mi przerwano.
Przez najbliższych kilka godzin miałam dziwne wrażenie. Jakby lis wpadł w stado leniwych kur. Albo piorun strzelił w koperek. Archiwistki rozbiegły sie po dwóch budynkach starostwa, urzedniczki dwie ze łzami w oczach przeszukiwały miejscową kartotekę. Goniec 2 razy biegał między geodezją starostwa architekturą starostwa a podatkami w gminie.
Z korytarza trafiliśmy na dywany i do gabinetu.
Przerzucano się mną oraz właścicielami działki jak gorącym kartoflem, tak, tak, załatwimy, naprawimy, poinformujemy, tak, tu obok jest 4 notariuszy, oczywiście zadzwonimy do sadu, uprzedzimy, tak windykator gminny już powiadomiony i będzie czekał .. . nie, nie trzeba wyjaśnień, żadnych podań, tylko proszę tu podpisać, prosze, dokument bardzo czytelny, nigdzie nie ma małego druku. Proszę uprzejmie. Ależ oczywiście nie muszą państwo czekać.... Tu jest mój, i mój i mój bezpośredni telefon, w razie problemów proszę dzwonić.

SZAŁ CIAŁ I UPRZĘŻY
Zamiast 3 spraw z którymi pojechaliśmy - dzięki uprzejmości, pomocy i nadzwyczajnej uczynności  urzędników starostwa, gminy, notariatu i sadu - załatwiliśmy 5.

Dodaj komentarz

myk nr 2

15 maja 2012 , Komentarze (15)

waga w przedświcie 58,8
kolejny dzień spadkowy


przede mną 8 godzin dręczenie urzędników w starostwie i w gminie
ale będą mieli za swoje
nie dopełnili obowiązków oraz nie dotrzymali terminów, przykro to stwierdzać, ale w celu zniechęcenia mocno starszych ludzi do posiadania sporej działki, która się nagle znalazła w bardzo atrakcyjnym położeniu inwestycyjnym
byłam kiedyś mianowanym urzędnikiem centralnej administracji państwowej i  - nie ze mną te numery, Brunner !!!


z wielką przyjemnością będę dzisiaj nawałnicą i będę robiła zawieruchę ! jeszcze gradobicie dołożę!!!
Dodaj komentarz

myk

14 maja 2012 , Komentarze (14)

szybko, myk, napiszę i zaraz spadam, nie ma mnie
więc się tylko pochwalę
waga chwilowa, w sensie że dzisiejsza - 58,9
od czterech dni poniżejpaskowo



.... choć z drugiej strony....
gdyby mi ktoś w zeszłym maju powiedział, że cieszyć się będę z zamiany 59 na 58 - to bym wyśmiała
bo w zeszłym maju to ja ważyłam 56 z ogonkami i ogonami, 5 dni było z 57 z malusieńkim okonkiem

I KOMU TO PRZESZKADZAŁO !??

Dodaj komentarz

cudowny poranek

13 maja 2012 , Komentarze (16)

późno się obudziłam
długo leżałam, nie mogąc pojąć zjawiska
NIC mnie nie boli !!
odetchnęłam świadomie raz i drugi - i NIC
nabrałam powietrza aż do granicy pojemności płuc, powachlowałam przeponą i wciąż NIC
cudowne uczucie !!!


jeszcze późniejszym porankiem wylazłam na wagę
??? !!!! ????
mignęło PIĘĆDZIESIĄT SIEDEM Z OGROMNYM OGONEM
mignęło tylko
ustabilizowało na 58,5
najniższa waga od połowy lutego


i jak tu się nie cieszyć ?
jak nie mieć paszczy bananowej ?
Dodaj komentarz

obrazki

12 maja 2012 , Komentarze (12)

1.

Ktoś kiedyś dowodził, że przerasowane psy z miasta nie mają instynktu. Nieprawda!

Gruby siwy jamnik zawzięcie próbował się wytarzać w zasuszonej padlinie  przejechanego jeża na skraju osiedlowej uliczki. Odchodził i znowu wracał, i znowu się wkręcał w truchło.

 

2.

Wieczorem wybrałam się na rower. Nie sama, nie! Pod opieką. Po płaskim. I tempo miało być jednostajne. Było, owszem. Ale wcale nie wolne. Ja narzucałam.

Na początku czułam, jak z każdym obrotem pedałów zostaje za mną ból ostatnich dni. Oddychałam pełną piersią i z radości jechałam bez trzymanki. W drodze powrotnej niestety 2 razy mnie dopadło bolenie i bezdech, ale krótko i łagodnie. Tylko raz musiałam zejść z roweru.

Dobrze, że się wybrałam pod opieką.

 

3.

Saska Kępa pachnie i wygląda dokładnie tak jak powinna. Jak kiedyś Osiecka napisała, jak Marylka wyśpiewała.

Wszędzie piramidkowe kaskady kwitnących kasztanów. Wszędzie oszałamiający bzowy zapach. Nawet na Francuskiej, gdzie z reguły czuć wyziewy z Efezu, tego najlepszego stolicznego kebaba. Zielono i soczyście.

Dzielnica żyła do późnej nocy. Knajpki otwarte do późna, dzieci na rowerkach.

 

4.

Cudny wczorajszy wieczór! Oszałamiająco ciepły. Oboje nosiliśmy ciuchy cykladzkie. Moje ostrogowe pięty dały się namówić na niewielki spacer.

Pachniał bez. Latały płonące lampiony. Z plaż wiślanych i z miasta_Cypel  dolatywały dźwięki całonocnych imprez. Pan i Władca miał takie miękkie dłonie.

 

5.

O 4:30 obudziły mnie kuchenne łomoty. Potomstwo wróciło. Jak to jest? Wyszli gdzie indziej i kiedy indziej, a wracają razem. No, trzeźwi to oni nie wrócili. Jakieś krzesło kuchenne łomotnęło. Przysnęłam. Za moment 5 końcowych dźwięków mikrofali. I znowu 5 brzęczyków. Znowu. Upuszczona łyżka brzęczy na kafelkach.

Się podniosłam. Z warkotem wchodzę do kuchni. I mi warkot w gardle zamiera. Jedzą właśnie trzeci talerz pomidorowej. Razem. Z jednego talerz. Jedną łyżką.

- a bo nie chcieliśmy, żebyś miała dużo do zmywania. . .

 

6.

Późnym porankiem wchodzę do kuchni. Posprzątane. Pachnie bez.

One przedświtowo wyszły i narwały dla mnie bzu !!

(Mam tylko nadzieje, że nie kradły komuś obcemu, a tylko z tych krzaków, co je z sąsiadem Darkiem na bezpańskiej ziemi sadziliśmy. Tak, to ten sam sąsiad, z którym zimą razem odśnieżamy społecznie)

 

7.

Waga drugi dzień z rzędu odrobinkę poniżejpaskowa.

Dodaj komentarz

zdechała mi !

11 maja 2012 , Komentarze (9)

podczas mojej nieobecności zdechła mi rzeżucha
z suchości zdechła
nie podlewali !
a taką mam na smak rzeżuchowy ochotę !
zanim nowa wyrośnie, to ...

ach, koperek młody mam i bazylię bogatoliściową, może z głodu nie umrę

dziś MUSIAŁAM wejść schodami na trzecie piętro
weszłam
ale nogi mi się trzęsły potem okropnie
słaba jestem jak meszka

waga poniżejpaskowa,
niewiele, ale poniżej



wciąż jestem zmęczona
kretyński ból czasami całkiem zanika, a ja natychmiast o nim zapominam
do momentu gry nawraca
na szczęście za każdym razem o pól łyżeczki jest mniejszy i mniejszy
Dodaj komentarz

w domu

10 maja 2012 , Komentarze (17)

jestem już w domu
słaba jak myszka
nie ma już tego wszechzatykającego bólu
jest tylko taki, co przeszkadza oddychać... czasami . . . nocą budzi, ale potem pozwala zasnąć

i, ku%$&), nie mi nie jest, nic nie znaleźli

jem mało, bo nie mam siły
na osobistym rowerze jeździ córczę


nie mam siły walczyć z eNeFZetem
Dodaj komentarz