ZAREJESTRUJ »ZALOGUJ SIĘ »

Diety

"Diety Papilot": Zarejestruj się »   Moje konto »   Pomoc »

marti301984

kobieta, 26 lat,

160 cm, 79.00 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

21 maja 2012 , Skomentuj

Dodaj komentarz
20 maja 2012 , Skomentuj

Dodaj komentarz
19 maja 2012 , Skomentuj

Dodaj komentarz
18 maja 2012 , Skomentuj

Dodaj komentarz

jutro operacja

17 maja 2012 , Komentarze (2)

Dawno dawno nie pisałam.
Ale niestety stres z winnikami badań miałam duży.
Na szczęście lekarz powiedział, że guz na jajniku nie jest złośliwy:)W ogóle to ten rok dla mnie niezbyt udany ale głowa do góry co nas nie zabije to nas wzmocni. 
 Jutro cięcie trzymajcie kciuki:) żeby wszystko poszło ok.
Na marginesie dzisiaj jadłam tylko śniadanie i jestem pierońsko głodna :) ale jak trzeba to trzeba po pościć. 
Mam duże obawy pierwszy raz w życiu będę operowana i boję się, że będzie strasznie bolało jak się z narkozy obudzę.
Dodaj komentarz
16 maja 2012 , Skomentuj

Dodaj komentarz
15 maja 2012 , Skomentuj

Dodaj komentarz
14 maja 2012 , Skomentuj

Dodaj komentarz
13 maja 2012 , Skomentuj

Dodaj komentarz

bomba kaloryczna:)... ale to tort dla męża zdjatko

25 marca 2012 , Komentarze (6)

Witam was,
postanowiłam wrócić mam nadzieję, że w roku 2012 wszystko co złe to już za mną. Przede mną już tylko lepsze dni. Wracając  i do poprzedniego postu dziękuję wam za wsparcie, operację będę mieć w maju:P i na pewno będzie ok:) będę mieć długi weekend majowy (jak to lekarz powiedział) i będę mogła się pouczyć na spokojnie do aplikacji.

Wracając do tematu, poniżej przesyłam zdjęcie prezentu dla męża jest to jedna wielka gigantyczna masa kalorii.
Tort z wszystkim co mój mąż uwielbia najbardziej:
m&m
kit kat
i batoniki ww
wszystko w jednym
Teraz czekam na męża ma przyjechać za chwilę kilku znajomych i zrobimy mu niespodziankę (na razie myśli chyba że wszyscy zapomnieli) :)
Czy zjem kawałek toru sama nie wiem bo to trochę za dużo słodyczy jak dla mnie :) 
Buziaki pa
Dodaj komentarz

trudny 2012 rok

27 lutego 2012 , Komentarze (5)

Dawno nie pisałam,
ale niestety miałam troszkę problemów.
Dziękuję za meile to  naprawdę miłe, że pytacie się co się dzieje, że mnie nie ma:)
Jeżeli o mnie chodzi to ten rok zaczyna się jakoś dla mnie tragicznie. W skrócie napiszę co się działo.
najpierw ja wylądowałam w szpitalu - przeziębione nerki, no cóż nie dziwne jak w zimie w biurze miałam u siebie -2 na oknie, a w pokoju jak wchodziłam to może z 3 stopnie było. Grzałam na dwa grzejniki ale na noc tak nie zostawię.
Poleżałam wynudziłam się jak mops dwa tygodnie z życia wzięte.
Wyzdrowiałam, chodzę do pracy, a tu w nocy junkers się zepsuł słyszę jak woda się przelewa wstaję szybko krzyczę do męża, zakręcam wodę, a tu mąż fiknął mi obok drzwi na buzię i ma drgawki.  Za chwilkę się przebudził, ale wiecie jak to do szpitala nie chce jechać, niby mu nic nie jest, mówi, że czuje się dobrze idzie spać. Jedna z gorszych nocy w moim życiu bo z sercem w krtani leżałam i patrzyłam czy nic mu się nie dzieje. Rano wymusiłam, żeby poszedł do lekarza, ale za nim poszedł to gdzieś koło 10 rano zemdlał jeszcze raz. Na szczęście tym razem zgodził się już jechać do szpitala. 
W szpitalu przeleżał tydzień, porobili mu badania i stwierdzili, że to  na  nic neurologicznego tylko nerwy, stres ( za dużo papierosów) i obniżona odporność. 
Jak mąż był w szpitalu to w ciągu tygodnia przytyłam 4 kg, więc mogę powiedzieć, że zajadam stres. Jedyną zaletą tego wszystkiego jest to, że wreszcie uwaga mój mąż najdroższy rzucił palenie i nie pali już prawie 3 tygodnie (chociaż już twierdzi, że mu coraz ciężej).

Jakby tego wszystkiego było mało w zeszłym tygodniu w czwartek, dzwoni do mnie kosmetyczka mojej siostry i mówi, że siostra wypadła od niej z woskiem na nogach, zapomniała telefonu bo dzowoniła jej niania, że spadła z dzieckiem ze schodów.
Pierwszy raz wstałam podczas zebrania , powiedziałam, że muszę pilnie wyjść. Nie poczekałam na zgodę tylko wyszłam. Ledwo do jej domu dojechałam tak mi łzy leciały ( byłam wcześniej niż karetka). Na szczęście niania jak się poślizgnęła to wzięła ją na siebie, lecz mimo wszystko malutka uderzyła główką o dwie beleczki balustrady.
Byliśmy na pogotowiu, następnie wysłali nas do rzeszowa ( dobrze, że mam wujka lekarza, bo wszystko załatwił, zabronił tomografi bo dziecko za małe, tylko rentgen) i kazał wziąć mała do domu na własne żądanie bo jest tylko potłuczona,a w szpitalu może się jeszcze czymś zarazić bo jest za mała (ma 8 miesięcy). Odpukać na szczęście skończyło się na guzach. 
Iskierka już o tym nie pamięta.
To nie wszystko dzisiaj byłam u ginekologa na badaniach kontrolnych i co dostałam skierowanie do szpitala. Zrobiła mi się jakaś torbiel, lekarz powiedział, że już dawno takiego okazu nie widział. I znowu do szpitala. Mam dość naprawdę.
Przepraszam, że was tak zamęczam dzisiaj, ale naprawdę jak słyszę słowo zpital to wymiotować mi się chce.






Dodaj komentarz

Wesołych świąt dla wszystkich vitalijek

23 grudnia 2011 , Skomentuj

Taki piękny wpis przedtem zrobiłam i niestety mi wcięło.Wiem, że dawno nie pisałam ale niestety po urlopie praca mnie wciągnęła totalnie, tyle zaległości, że tragedia. Na szczęście w tym tygodniu się już trochę odkopałam ale przygotowania do świat same wiecie jak to jest:)
Musze się przyznać, ze jak przyjechałam z urlopu unikałam wagi jak ognia, no ale musiałam się zważyć po przyjeździe ważyłam 73,6 kg(wiem trochę). No ale czego głupia się spodziewałam jak obżerałam się jak ostatnia świnka:P. Na szczęście dzisiaj weszłam na wagę nie jest już tak źle mam 71,3 kg. osiągnęłam to bez diety wróciłam tylko do moich nawyków żywieniowych z przed wyjazdu czyli 5 posiłków w miarę dietetyczne jedzenie.  Mężowi na gwiazdkę wykupiłam naukę pływania. w tym roku ja kupuje prezent rodzicom i tez wykupiłam im naukę pływanie (ostatnio chodzili dosyć często na basen, a tata mówił, że podziwia te osoby które tak pływają, a on tylko jacuzzi).

Jutro już nie dam rady zaglądnąć więc już teraz składam wam życzenia:
Zdrowych, pogodnych pełnych miłości Świąt Bożego Narodzenia.


Dodaj komentarz

I po wycieczce na gran canaria(:..........

9 grudnia 2011 , Komentarze (1)

Wycieczka bardzo fajna. chociaż moja wątroba na pewno na tym ucierpiała. Przytyć czuje że przytyłam jeszcze się nie ważyłam jestem dzisiaj w Anglii dopiero jutro wracam do polski.
Będę musiała wstać o 3 w nocy jechać na lotnisko bo lot mam o 6 rano. Wycieczka się udała starałam się dużo chodzić ale niestety jedzenia był dużo i było pyszne co pisać więcej.
A nie tylko jedzenie było bo było jeszcze dużo picia. No ale czego się spodziewałam ja z mężem jego brat z żona, 1 dziewczyna i 4 kawalerów. Bawiłam się super naprawdę tak się śmiałam, że aż zakwasy na brzuchu miałam. Dużo pływania i piłka w wodzie prawie codziennie. Przepraszam, że pisze tak nie chaotycznie ale jeszcze jakaś roztargniona jestem. Dzisiaj jedynie co sprawdziłam to czy mieszczę się w rzeczy zostawione w Anglii, na szczęście zapinam się bez większych problemów. Czuje się strasznie ociężała, jeszcze w poniedziałek mam audyt w niedziele będę musiała pójść do pracy. Miałam straszne wyrzuty sumienia jak pojechałam na wycieczkę, teraz trochę se boje co mnie czeka w pracy. Mimo nakazów szefa nie zabrałam telefonu komórkowego. No cóż wszystko wyjdzie w poniedziałek.:)
Strasznie jakaś roztargniona jestem i przygnębiona tym wszystkim jestem. Postaram się odezwać jutro jak się zważę ile mi przybyło. dietkowo trzymam się od dzisiaj

Dodaj komentarz

jutro wyjeżdżam

24 listopada 2011 , Komentarze (3)

Moje drogie w dniu jutrzejszym jadę wreszcie na urlop. Podroż poślubna rok po ślubie:)
Jeszcze w pracy jestem ale ogólnie tak dziwnie się czuje mąż się śmieje że jestem pracoholikiem(on nie lepszy), bo mi tak dziwnie opuszczać prace na 2 tygodnie.
Nigdy tego nie robiłam mimo wszystko i tak biorę firmowego laptopa (wojna straszna z mężem o to była) i tel komórkowy bo szef prosił żebym cały czas w kontakcie byłą. Straszny nawał pracy teraz mamy i ogólnie wyrzuty sumienia mam, że jadę szef sobie zapomniała trochę zły był ale z drugiej strony to chyba dobrze wreszcie odpocznę. Urlop planowałam od lipca :) i termin znałam. Z jednej strony się cieszę a z drugiej tak jakoś dziwnie, że jadę.
No nic wracam za dwa tygodnie mam nadzieję, że nie przytyje



Dodaj komentarz

W sobotę zobaczyłam wreszcie 6 z przodu

15 listopada 2011 , Komentarze (2)

Niestety jak zobaczyłam tę nieszczęsną 6 to poszłam na imprezę w sobotę  trochę wypiłam, trochę w sumie za dużo i w niedziele zobaczyłam 71 kg.
W dniu wczorajszym miałam 70 kg i dzisiaj tak samo 70 mam karę. kare za grzech pijaństwo.
A tak się cieszyłam, że zobaczyłam wreszcie 6 pierwszy raz od 5 lat. Należy wziąć  odpowiedzialność za swoje czyny muszę męczyć się dalej pewnie gdyby nie sobota to miałabym już 67 kg. Bo o dziwo w sobotę dosyć ze zobaczyłam 6 z przodu to waga wynosiła 67,6 kg:)
Z milszych rzeczy to może napisze tyle, że cały czas w portfelu noszę zdjęcie moje  które robiłam ponad rok temu do paszportu waga 90 coś kg i teraz zrobione przy wadze 70 kg. naprawdę widać ogromną różnicę. Znowu zmiana rozmiaru mam rozmiar 10czyli mogę nosić rozmiar 40. wreszcie nareszcie mam rozmiar 40. Nawet nie wiecie jak się cieszę.
Darowałam sobie wchodzenie na wagę do soboty bo znowu zaczęłam wchodzić rano po przyjściu z pracy i kilka razy wieczorem. nie nerwowo na pewno zobaczę ta 6 może trochę wolniej ale zobaczę.Jak maż zobaczył to moje wcześniejsze zdjęcie to śmiał, że on nawet nie wiedział, że ja taki kochany poczuś byłam, a teraz, że przy nim laska się robię.
Szukam stroju kąpielowego chciałam wziąć bikini ale za bardzo się wstydzę bo mi brzuch dalej odstaje. Za dużo jeszcze fałdek jest. A tak w ogóle to główkuje co zabrać ze sobą na tę wycieczkę.
 

Dodaj komentarz

Marze o 6 z przodu

30 października 2011 , Komentarze (2)

po pierwsze przepraszam was za brak polskich liter, niestety taki komputer mam firmowy z niemiecka klawiatura. Najgorsze w nim jest to ze ma y z z w innych miejscach.
Dawno nie pisalam, ale jestem troche rozzalona. Maz przyjechal na dlugi weekend a ja mialam delegacje do niemiec,wrocilam wczoraj wieczorem. Dobrze chociaz ze wtorek wolny.
marzy mi sie 6 z przodu a tu codziennie wchodze na wage i co albo rowne 70 albo 70,1 a nawet po obiedzie dzisaij 72 mialam(ale to chyba dlatego ze zaraz po zjedzeniu sie wazlam). Kochany maz sie ze mnie smieje bo co 5 minut na wage wchodze.Juz nie wiem co robic caly tydyien tak. Podobnie mialam z waga 75 kg 3 tygodnie ja przechodzilam chociaz trzymalam sie diety i cwiczylam. No coz widocznie taki mam organizm z przestojami. Jak tu sie odchudzac jak nie moge przejsc kolejnych barier, niestety nikt nie mowil ze bedzie latwo, ale dlaczego ciagla walka? Czasami mam zwatpienia, no ale dluga droga za mna, a jeszcze dluzsza przedemna. trzymajcie kicuki, chyba musze wage schowac moze to psychiczne nastawienie. No ale moje marzenie by sie spelnilo juz tak dawno nie mialam 6 z przodu:) Trzymajcie kciuki

Dodaj komentarz

wyczerpana

20 października 2011 , Komentarze (4)

Dzisiaj to dałam popalić. po prostu padam chociaż nie ćwiczyłam. Mam ostatnio problem z posiłkami w ogóle głodna nie jestem, śniadanie wmuszam w siebie chociaż pół owsianki w pracy niby mam II śniadanie a jem tylko jabłko o obiedzie nie wspomnę bo dzisiaj zjadłam samą surówkę. Nie chce rozregulować sobie metabolizmu ale wczorajsze menu też mizerne było śniadania nie tknęłam o dziwo kawy się nawet nie napiłam w pracy jabłko na obiad zjadam też surówkę.
Niby mam wszystko gotowe ładnie dzień wcześniej przygotowane ale tak samej nie chce mi się jeść.Coś mnie chandra za mężem chyba dopadła czy coś. W tym tygodniu niestety nie przyjedzie ponieważ cały czas będą pracować. I co ja będę robić sama przez cały weekend.
Może siostrze pomogę i zajmę się chrześnicą. Mam super fotkę jak leżę na ziemi ona obok mnie mam w górze gazetę chyba HOT i obgadujemy ubrania:). Mina małej bezcenna- wszyscy śmieją że widać, że baba:) Dzisiaj jak tylko przyjechałam z pracy to porządek z kwiatkami na balkonach trochę się o znosiłam na dół do garażu ręce to mi padają do ziemi. Poobcinałam i do tunelu na razie. Przy okazji nabrudziłam w całym domu liśćmi więc zrobiłam generalny porządek dopiero skończyłam- tak się zapracowałam, że zapomniałam o aerobiku :( cóż musi poczekać do wtorku). Coś mnie chyba na tych balkonach po przewiewało bo mnie coś gardełko pobolewa.

Dodaj komentarz

trzeba walczyć

14 października 2011 , Komentarze (2)

Tak jak pisałam wróciłam do diety i do ćwiczeń. wagę sprzed diety uzyskałam w ciągu 3 dni( więc bardzo szybko sądze że te 3 kg to przez @ było). Nie jadam słodyczy jedynie na co sobie pozwalam to na wieczór mleko z kakao light- też się zdziwiłam jak znalazłam w sklepie ale nie najgorsze jest. Przez ostatni dwa tygodnie było wielkie zastanawianie się gdzie jedziemy na ten nasz urlop pod koniec listopada. Jedziemy z  bratem męża i mój kochany mąż miał problem z dogadaniem się z moją szwagierką gdzie jedziemy. Ja tylko z szwagrem śmiałam się że z tego wszystkiego wylądujemy na mazurach :). Na szczęście dogadali się wyspy kanaryjskie. Wyjazd 25 listopad chciałabym do tego czasu schudnąc jeszczę z 7 kg może się uda:). Zapisałam sie na aerobik chodze dwa razy w tygodniu i bieganie. Bieganie pokochałam chociaż zimno się robi:) W weekend spędzam z mężem na całkowitym nieróbstwie tzn niedziele Ja jutro praca mam dyżur i mąż niestety też praca, ale wieczór dla nas. Może jakiś film obejrzymy?
Muszę się zmobilizować do smarowania balsamem bo coś o dziwo rozstępy mi się robią- a tak w ogóle to nie polecam z AVONU balsamu do ciała na cellulit i  i rozstępy z takimi kuleczkami
tragedie jak dla mnie. No nic wracam dalej do pracy. Miłego dnia kochane.
Dodaj komentarz